30 lat działania ustawy antyaborcyjnej. „Pod rządami PiS najbardziej niebezpiecznym przestępcą w Polsce jest kobieta, która pomogła innej kobiecie” - Lewica

Na zdjęciu widocznych jest osiem kobiet stojących przed mikrofonami, z których część ma na sobie koszulki z napisem "Pomagam w aborcjach", podczas konferencji prasowej w eleganckim wnętrzu.

30 lat działania ustawy antyaborcyjnej. „Pod rządami PiS najbardziej niebezpiecznym przestępcą w Polsce jest kobieta, która pomogła innej kobiecie”

30 lat po wprowadzeniu w Polsce zakazu aborcji widzimy, że to ustawodawstwo naraziło kobiety na tortury, na dyskryminację oraz na utratę życia i zdrowia. To jest największe oszustwo III RP, ponieważ ustawa antyaborcyjna nie zlikwidowała, ani nawet nie ograniczyła zjawiska przerywania ciąży – mówiła posłanka Wanda Nowicka, podsumowując wysłuchanie „30 lat tzw. kompromisu aborcyjnego”, które odbyło się w polskim Sejmie. – Doprowadziło za to do cierpień kobiet, do utraty czasem życia czy zdrowia. Panie, aby przeprowadzić zabieg muszą jeździć za granicę lub w inny sposób rozwiązywać ten problem. A kobiety, które nie chcą lub nie mogą kontynuować ciąży, zrobią wszystko by tę ciążę zakończyć – kontynuowała polityczka Lewicy.

Grupa kobiet siedzi przy długim stole w sali konferencyjnej, niektóre w czarnych koszulkach z napisem, a na stole oraz wokół niego stoi wiele zielonych butelek wody, zaś na ścianie wisi duży monitor.

Polki wyjeżdżają dzisiaj masowo za granicę, aby przeprowadzić zabieg aborcji

W wysłuchaniu zorganizowanym przez Parlamentarny Zespół Praw Kobiet oraz Parlamentarny Zespół ds. Praw Reprodukcyjnych udział wzięły przedstawicielki zagranicznych klinik aborcyjnych, które pomagają Polkom przeprowadzać zabiegi usunięcia ciąży. W spotkaniu udział wzięła również pani Justyna Wydrzyńska, aktywistka Aborcyjnego Dream Teamu. – Wysłuchanie pokazało, iż w Polsce mamy dwie rzeczywistości. Pierwszą, w której politycy Zjednoczonej Prawicy mówią, że można ustawowo zakazać aborcji. Druga, w której te zabiegi są przeprowadzane w Polsce. Świadczy o tym działalność Aborcji Bez Granic, Aborcyjnego Dream Teamu, czy też Justyny Wydrzyńskiej, która jutro stanie za to przed sądem. Pod rządami PiS najbardziej niebezpiecznym przestępcą w Polsce jest kobieta, która pomogła innej kobiecie. Za co grozi jej 3 lata więzienia. Jutro będziemy z Justyną Wydrzyńską w sądzie i mamy nadzieję, że te absurdalne zarzuty zostaną po prostu odrzucone – mówiła posłanka Katarzyna Kotula. – Osoby pracujące w zagranicznych klikach aborcyjnych mówią otwarcie: Polki wyjeżdżają dzisiaj masowo za granicę, aby przeprowadzić zabieg. Dzieje się tak szczególnie po wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej. W jednej z holenderskich klinik 85 procent klientek to są kobiety z Polski, które przerywają ciążę z powodu wad embriopatologicznych płodu. To były ciąże planowane i chciane – relacjonowała posłanka. Jak poinformowała jeden zabieg to koszt rzędu 7 tysięcy złotych.

Cztery kobiety stoją na konferencji prasowej, otoczone licznymi mikrofonami; po prawej kobieta trzyma w dłoni blister z tabletkami.

Murem za Justyną Wydrzyńską

Doniesienia te potwierdziła Femke van Straaten, kierowniczka kliniki aborcyjnej w Holandii oraz inne aktywistki z europejskich krajów, które wzięły udział w spotkaniu, aby wesprzeć Justynę Wydrzyńską. – Pani Justyna jest pierwszą w całej Europie aktywistka pomagająca w aborcji zostaje oskarżona o pomoc w zabiegu przerywania ciąży, grozi jej za to 3 lata więzienia – poinformowała posłanka Kotula. – Jutro stanę przed sądem za to, że podzieliłam się własnymi tabletkami do aborcji farmakologicznej z osobą, która tych tabletek potrzebowała. Nie czuję się winna, gdybym miała to jeszcze raz, zrobiłabym to jeszcze raz – oświadczyła Justyna Wydrzyńska.

Jak poinformowała posłanka Wanda Nowicka instytucja Sejmu nie wyraziła zgody na transmisję wysłuchania „30 lat tzw. kompromisu aborcyjnego”, co ograniczyło dostęp osobom z zewnątrz w udziale w nim. – Jest to przejaw dyskryminacji kobiet, sposób na zamknięcie nam ust. Nie ma na to naszej zgody – mówiła polityczka. To nie koniec, jak okazało się po zakończeniu spotkania, jedna z uczestniczek usłyszała, iż nie ma prawa wnieść na teren parlamentu materiałów dotyczących przerywania ciąży.